„Okupanci”
listopad 14th, 2007„Kiedy Polacy okupowali nasz kraj, bez żadnego powodu zabili twoją matkę i siostrę” – tak za kilkanaście lat będzie opowiadał swojemu dziecku mieszkaniec afgańskiej wioski Nanger Kel o tym co wydarzyło się 16 sierpnia 2007 roku.
To straszne!
Jak my, Polscy mamy godnie żyć i szanować swoją historię, skoro w tym samym czasie, tysiące kilometrów od Warszawy z polskiej ręki giną niewinni ludzie?
Dlaczego w Polsce nie obowiązuje dziś żałoba narodowa dla uczczenia ofiar tego zabójstwa. Oddział Polaków ostrzelał wioskę afgańską zabijając sześć osób, w tym kobiety i dzieci. Ostrzelał wioskę z moździerzy i karabinu maszynowego, mimo, że nikt z mieszkańców wioski ich nie atakował. Ostrzelał wioskę w odwecie za zamach na polski patrol do którego doszło wiele godzin wcześniej.
Jak to możliwe? Czy Polak, noszący w sercu i umyśle koszmar wojny, heroizm Powstania Warszawskiego i wtręt do okupantów, może zachowywać się jak krwawy okupant?
Dlaczego nasi żołnierze otworzyli ogień?
Odpowiedzi na to pytanie może być kilka.
Być może Polacy w szoku po zamachu w którym zginął ich kolega, ulegli jakiemuś koszmarnemu impulsowi i ze strachu albo wściekłości zaczęli strzelać. W takim razie zawiodło ich wyszkolenie. Żołnierz musi umieć ocenić zagrożenie i odpowiednio zareagować.
Może działali w oparciu o błędne informacje według których na terenie wioski znajdowali Talibowie. Jeżeli przyjmiemy taką wersję, oznacza to, że polski wywiad w Afganistanie kuleje, że rację mają krytycy likwidacji WSI. Nie zwalnia to oczywiście żołnierzy z feralnego oddziału od odpowiedzialności za nieuzasadniony, krwawy atak.
Najgorsza wydaje się trzecia wersja: Polacy zaatakowali wioskę, bo chcieli się zemścić. W takim przypadku po prostu opadają ręce.
A jeżeli zwiódł wywiad? Czy kiedykolwiek dowiemy się prawdy? Czy może cała energia pójdzie teraz na zacieranie prawdziwego obrazu sprawy? Obawiam się, że nie ma takiej armii na świecie, która otwarcie przyzna się do ślepoty i głuchoty własnego wywiadu.
Prokurator wojskowy z Poznania informując o zarzutach postawionych polskim żołnierzom, powołał się na Art. 123, §1, pkt 4:”kto naruszając prawo międzynarodowe, dopuszcza się zabójstwa wobec ludności cywilnej obszaru okupowanego…”. Warto zwrócić uwagę na tę wypowiedź. Chyba po raz pierwszy przedstawiciel poważnej instytucji państwowej przyznał oficjalnie, choć nie wprost, że jesteśmy w Afganistanie okupantem. Politycy opowiadają o misji stabilizacyjnej i innych dyrdymałach a potem wysyłają naszych żołnierzy na regularną wojnę. A na wojnie giną ludzie. Czy powinniśmy godzić się z tym, że polscy żołnierze biorą udział w tym koszmarze? Ja chyba nie potrafię.
S.J.

